Archiwa tagu: autorskie

Organizacja zbiorowego zarządzania – przedsiębiorca li to, czy nie?

W odpowiedzi na artykuł Pana Krzysztofa Siewicza, ukazała się w Rzeczpospolitej wypowiedź Pana Michała Błeszyńskiego „czy rzeczywiście organizacje zbiorowego zarządzania są przedsiębiorcami„? Problem ciekawy, acz polemika wydaje mi się całkowicie nietrafiona.

Generalne tezy autora polemiki są trzy – ozz-y są stowarzyszeniami, muszą mieć zezwolenie ministra, mają szczególna pozycję. To wszystko prawda, tylko co z tego? Czytaj dalej

Prezentacje multimedialne a prawo autorskie

 

Prezentacje multimedialne stały się już narzędziem pracy szkoleniowców i wykładowców, a ich tworzenie jest pewnego rodzaju sztuką, w której w celu zwiększenia atrakcyjności przekazu często sięga się również po cudzą twórczość.

W profesjonalnie przygotowanych prezentacjach można znaleźć pobrane wprost z Internetu zdjęcia, grafiki, obrazki, krótkie filmiki, które umieszczone w slajdach prezentacji stają się jej częścią. Warto jednak pamiętać o tym, że korzystanie z cudzej twórczości, w tym również w ramach przygotowywanej prezentacji, musi mieścić się w granicach nakreślonych przez prawo autorskie. Czytaj dalej

NASZE TOP FIVE: PRAWO CYTATU W INTERNECIE

[Wersja zaktualizowana 12-09-2008]

Każdy z nas robiąc zdjęcia, tworząc grafikę albo umieszczając na blogu swoje przemyślenia, w świetle prawa autorskiego traktowany jest jako twórca (autor). Jednocześnie tworząc w Internecie, ciągle korzystamy z dorobku innych ludzi. Na naszych stronach, czy blogach umieszczamy zdjęcia, obrazki i teksty – utwory innych osób. Czy jest to legalne? Co do zasady, korzystanie z cudzych dzieł wymaga zgody ich twórców. Z drugiej strony, system prawny nie może dopuścić – w interesie szeroko pojmowanego społeczeństwa i prawa dostępu do dóbr kultury – do całkowitej monopolizacji utworów. Utwory to nie rzeczy, prawo autorskie to nie własność.  Czytaj dalej

Spore, zabezpieczenia, prawa konsumenta i prawa autorskie …

Gra „Spore” jest reklamowana prawie wszędzie, od miesięcy jest typowana na megahit. Jak się okazuje, stosowane w niej zabezpieczenia (można ją tylko trzy razy zainstalować) spowodowały furię (istotne niezadowolenie) co niektórych – pisze o tym m.in. gamecorner w swoim artykule.

O prawie autorskim i granicach jego ochrony pisaliśmy wielokrotnie, ostatnio w artykule Pliki z Internetu – czy jesteśmy piratami, czy też nie? Case Spore jest wręcz modelowy – można się zastanawiać biznesowo, jaki sens ma DRM (bajki o utraconych milionach są w dużej mierze wyssane z palca, bardzo ciekawie na ten temat Rob Fahey z gamesindustry.biz), ale można też prawnie. Czytaj dalej

Pliki z Internetu – czy jesteśmy piratami, czy też nie?

Ostatnio w Rzeczpospolitej ukazały się dwa artykuły dotyczące pobierania plików muzycznych i audiowizualnych z Internetu – najpierw artykuł Pana Sławomira Wikariaka, z komentarzem Pani Mecenas Katarzyny Lasoty (dopuszczający ściąganie), a następnie replika Pana Mecenasa Oskara Tułodzieckiego (negująca legalność takich działań). I ta replika warta jest komentarza.

Autor stawia kilka tez, zmierzających do istotnego ograniczenia instytucji dozwolonego użytku. Podane argumenty, w moim przekonaniu, nie bronią się wystarczająco, a najdalej idące wnioski wynikają z niezrozumienia istoty zarówno prawa autorskiego w ogólności, jak i dozwolonego użytku w szczególności. Czytaj dalej

Ochrona utworów przez 95 lat?

Dzisiejsza Gazeta Prawna zamieściła informację o pracach Komisji Europejskiej zmierzających do wydłużenia okresu ochrony praw autorskich do nagrań dźwiękowych z 50 (według obecnej dyrektywy, w Polsce mamy 70 letni okres ochrony) do 95 lat. Jest to jeden z mega-tematów prawa autorskiego, wart dłuższego artykułu. Teraz, na szybko i ad vocem: to zły pomysł. Bardzo zły. Najważniejszy z argumentów  to … Czytaj dalej

Łamanie iphone za pomocą nakładek

Iphone 3G tuż tuż. Onet.pl opisuje jak można złamać zabezpieczenia w tym cudzie techniki i marketingu. Otóż nijaka firma Brando oferuje coś na kształt karty SIM, która – o ile dobrze zrozumiałem – połączona z naszym SIM umożliwia korzystanie z dobrodziejstw jednego z najpopularniejszych gadżetów obecnej dekady i – de facto – ominięcie SIm-locka.

Nie widziałem, nie próbowałem, nie wiem czy działa. Ale z prawnego punktu widzenia jest to rozsądna ścieżka – ingerencja w oprogramowanie zainstalowane na telefonie (standard przy tego typu operacjach), to ryzyko roszczeń opartych na zarzucie modyfikacji kodu, co zabronione jest (chyba) w każdym systemie prawa. Przez odległą analogię, sprawa wygląda jak z odtwarzaczami DVD - jeśli chcemy łamać zabezpieczenia regionalne, lepiej robić to drogą hardwarową niż softwarową. Co nie oznacza, że takie działanie zawsze będzie legalne (vide chociażby problem DRM i art 118 (1) prawa autorskiego – ale to problem zabezpieczeń utworów, nie iphone).

Oczywiście nie możemy się zdziwić, jak stracimy gwarancję … Nie możemy też się zbyt zdziwić, jak operator zawiesi nam usługi, gdyby taka cudowna nakładka powodowała problemy w sieci (nie mam pojęcia, czy powoduje, ale …).  No i warto rzucić okiem czy nie łamiemy postanowień umowy z danym operatorem.

Nieustający problem ściągania z Internetu, tym razem w Rzeczpospolitej

Rzeczpospolita prezentuje wypowiedź Pana Mecenasa Oskara Tułodzieckiego dotyczącą dozwolonego użytku osobistego, czytaj ściągania plików z sieci. Artykuł ciekawy, choć moim zdaniem w prawie wszystkich istotnych kwestiach błędny :). Ponieważ zarówno Autor, Wydawca jak i tematyka wymaga wyważonych słów i przemyślanej repliki, komentarz i kontr-artykuł po weekendzie. 

Jedna tylko uwaga na marginesie – o ile chcemy prowadzić dyskusję merytoryczną a nie czystą publicystykę, dobrze by trzymać się pewnych ram językowych. Wbrew tytułowi (pytanie, czy Autora czy Wydawcy) ściąganie filmów to na pewno nie kradzież. Vide art. 278 kk i każdy komentarz do tego przepisu.