Spore, zabezpieczenia, prawa konsumenta i prawa autorskie …

Gra „Spore” jest reklamowana prawie wszędzie, od miesięcy jest typowana na megahit. Jak się okazuje, stosowane w niej zabezpieczenia (można ją tylko trzy razy zainstalować) spowodowały furię (istotne niezadowolenie) co niektórych – pisze o tym m.in. gamecorner w swoim artykule.

O prawie autorskim i granicach jego ochrony pisaliśmy wielokrotnie, ostatnio w artykule Pliki z Internetu – czy jesteśmy piratami, czy też nie? Case Spore jest wręcz modelowy – można się zastanawiać biznesowo, jaki sens ma DRM (bajki o utraconych milionach są w dużej mierze wyssane z palca, bardzo ciekawie na ten temat Rob Fahey z gamesindustry.biz), ale można też prawnie. Czytaj dalej

Pliki z Internetu – czy jesteśmy piratami, czy też nie?

Ostatnio w Rzeczpospolitej ukazały się dwa artykuły dotyczące pobierania plików muzycznych i audiowizualnych z Internetu – najpierw artykuł Pana Sławomira Wikariaka, z komentarzem Pani Mecenas Katarzyny Lasoty (dopuszczający ściąganie), a następnie replika Pana Mecenasa Oskara Tułodzieckiego (negująca legalność takich działań). I ta replika warta jest komentarza.

Autor stawia kilka tez, zmierzających do istotnego ograniczenia instytucji dozwolonego użytku. Podane argumenty, w moim przekonaniu, nie bronią się wystarczająco, a najdalej idące wnioski wynikają z niezrozumienia istoty zarówno prawa autorskiego w ogólności, jak i dozwolonego użytku w szczególności. Czytaj dalej

Spór o kopie zapasowe danych osobowych

Bardzo często nasi Klienci pytają o zasady przetwarzania danych osobowych w kopiach zapasowych. Generalnie problem sprowadza się do pytania, czy w przypadku usunięcia danych osobowych ze zbioru danych, należy usunąć te dane również ze wszystkich, uprzednio wykonanych kopii zapasowych?

Przyjęcie, iż administrator danych usuwając dane osobowe z zasobów operacyjnych systemu informatycznego, musi również usunąć dane ze wszystkich uprzednio stworzonych kopii zapasowych, niesie za sobą niezwykle istotne konsekwencje praktyczne. Usunięcie danych osobowych z kopii zapasowych wiąże się zarówno ze znacznymi nakładami pracy – na weryfikację posiadanych kopii zapasowych, w celu odnalezienia i usunięcia określonych danych osobowych, jak również nakładami finansowymi – na nabycie odpowiedniego sprzętu i oprogramowania. Konieczność usunięcia czy modyfikacji kopii zapasowych może jednak prowadzić do znacznie poważniejszych konsekwencji w zakresie bezpieczeństwa informatycznego administratora danych. Usunięcie określonych danych z kopii zapasowych (co w praktyce sprowadza się do „przegrania” kopii zapasowej) mogłoby prowadzić do zniweczenia jednej z funkcji kopii zapasowych tj. możliwości odtworzenia pełnego stanu systemu informatycznego na dany dzień.

Niewątpliwie możliwość odtworzenia stanu systemu informatycznego na konkretny dzień jest szczególnie istotna dla instytucji finansowych. Jak wynika choćby z doniesień prasowych, banki coraz częściej padają ofiarą przestępstw, dokonywanych przy wykorzystaniu systemów informatycznych. Trudno wyobrazić sobie skuteczne ściganie tego rodzaju przestępstw bez możliwości porównania aktualnego stanu systemu informatycznego ze stanem systemu informatycznego sprzed incydentu. Możliwość taką, zapewnić ma między innymi polityka tworzenia i archiwizacji kopii zapasowych danych, przetwarzanych w systemie informatycznym.

Mając na uwadze niezwykle praktyczną doniosłość powyższej tematyki, z wielkim zainteresowaniem przyjąłem orzeczenie Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego z dnia 16 stycznia 2008 r. wprost dotyczące przedmiotowej kwestii (wyrok WSA z 16.01.2008 r. Sygn. Akt. II SA/Wa 1801/07). Zgodnie z uzyskanymi informacjami, orzeczenie to nie jest jeszcze prawomocne. Od wyroku WSA złożona została bowiem skarga kasacyjna do Naczelnego Sądu Administracyjnego.

Cierpliwie czekając na ostateczny werdykt w tej niezwykle interesującej sprawie, chciałbym zapoznać czytelników naszego bloga z aktualnym stanem sprawy i argumentacją stron.

Czytaj dalej

Ochrona utworów przez 95 lat?

Dzisiejsza Gazeta Prawna zamieściła informację o pracach Komisji Europejskiej zmierzających do wydłużenia okresu ochrony praw autorskich do nagrań dźwiękowych z 50 (według obecnej dyrektywy, w Polsce mamy 70 letni okres ochrony) do 95 lat. Jest to jeden z mega-tematów prawa autorskiego, wart dłuższego artykułu. Teraz, na szybko i ad vocem: to zły pomysł. Bardzo zły. Najważniejszy z argumentów  to … Czytaj dalej

Wady macbooków pro a uprawnienia konsumentów

Na blogu appleblog.pl pojawiła się notatka o wadach notebooków macpro spowodowanych wadą chipu produkowanego przez nvidię. Problem – totalny pad ekranu – co ciekawe, ujawnia się po roku od zakupu, czyli po upływie gwarancji. Czy jesteśmy bezradni?

Jako konsumenci na szczęście nie, o ile towar nabyliśmy w Polsce (lub Unii,  jest podobnie). Mamy taką ustawę, jeszcze z 2002 roku, o szczególnych warunkach sprzedaży konsumenckiej oraz o zmianie Kodeksu cywilnego. Wprowadza ona instytucję „zgodności towaru z umową”, a „towar konsumpcyjny jest zgodny z umową, jeżeli nadaje się do celu, do jakiego tego rodzaju towar jest zwykle używany, oraz gdy jego właściwości odpowiadają właściwościom cechującym towar tego rodzaju”. Ekran w notebookach się przydaje, więc trzeba założyć, że działający chip graficzny to owa „właściwość, odpowiadająca właściowości cechującej towar tego rodzaju”.

Zanim wymienimy notebook, przed nami jeszcze kilka przeszkód – pierwsza, to czas obowiązywania owej swoistej gwarancji ustawowej – są to dwa lata od wydania towaru (art. 10 ust. 1). A więc lepiej niż w przypadku zwykłej gwarancji Apple. Druga – czas na zgłoszenie wady: dwa miesiące od jej wystąpienia (art. 9 ust. 1). Trzecia – to obowiązek wykazania, że wada tkwiła w rzeczy w chwili sprzedaży (art. 4 ust. 1) – przez pół roku mamy takie domniemanie, po tym okresie to my musimy to udowodnić. W omawianym przypadku nie powinno to być trudne, awaria ma charakter masowy, jeśli wierzyć wpisom.

Roszczenia tylko do sprzedawcy, a więc nie Apple’a bezpośrednio. Można żądać „doprowadzenia do stanu zgodnego z umową przez nieodpłatną naprawę albo wymianę na nowy”. Sprzedawca ma 14 dni na ustosunkowanie się do roszczenia – jak się zagapi, uznaje się, że roszczenia uznał. Jak naprawa jest niemożliwa, lub nie zostanie wykonana „w odpowiednim czasie”, można żądać obniżenia ceny lub jej zwrotu – w naszym przypadku raczej zwrotu, trudno to uznać za wadę nieistotną. 

I tyle, nadzieja więc jest. Z przedsiębiorcami gorzej. Więcej na ten temat np. w tym artykule (jak pozwać św. Mikołaja).