Archiwa kategorii: Notka

nasze krótkie i bieżące komentarze

Łamanie iphone za pomocą nakładek

Iphone 3G tuż tuż. Onet.pl opisuje jak można złamać zabezpieczenia w tym cudzie techniki i marketingu. Otóż nijaka firma Brando oferuje coś na kształt karty SIM, która – o ile dobrze zrozumiałem – połączona z naszym SIM umożliwia korzystanie z dobrodziejstw jednego z najpopularniejszych gadżetów obecnej dekady i – de facto – ominięcie SIm-locka.

Nie widziałem, nie próbowałem, nie wiem czy działa. Ale z prawnego punktu widzenia jest to rozsądna ścieżka – ingerencja w oprogramowanie zainstalowane na telefonie (standard przy tego typu operacjach), to ryzyko roszczeń opartych na zarzucie modyfikacji kodu, co zabronione jest (chyba) w każdym systemie prawa. Przez odległą analogię, sprawa wygląda jak z odtwarzaczami DVD - jeśli chcemy łamać zabezpieczenia regionalne, lepiej robić to drogą hardwarową niż softwarową. Co nie oznacza, że takie działanie zawsze będzie legalne (vide chociażby problem DRM i art 118 (1) prawa autorskiego – ale to problem zabezpieczeń utworów, nie iphone).

Oczywiście nie możemy się zdziwić, jak stracimy gwarancję … Nie możemy też się zbyt zdziwić, jak operator zawiesi nam usługi, gdyby taka cudowna nakładka powodowała problemy w sieci (nie mam pojęcia, czy powoduje, ale …).  No i warto rzucić okiem czy nie łamiemy postanowień umowy z danym operatorem.

Nieustający problem ściągania z Internetu, tym razem w Rzeczpospolitej

Rzeczpospolita prezentuje wypowiedź Pana Mecenasa Oskara Tułodzieckiego dotyczącą dozwolonego użytku osobistego, czytaj ściągania plików z sieci. Artykuł ciekawy, choć moim zdaniem w prawie wszystkich istotnych kwestiach błędny :). Ponieważ zarówno Autor, Wydawca jak i tematyka wymaga wyważonych słów i przemyślanej repliki, komentarz i kontr-artykuł po weekendzie. 

Jedna tylko uwaga na marginesie – o ile chcemy prowadzić dyskusję merytoryczną a nie czystą publicystykę, dobrze by trzymać się pewnych ram językowych. Wbrew tytułowi (pytanie, czy Autora czy Wydawcy) ściąganie filmów to na pewno nie kradzież. Vide art. 278 kk i każdy komentarz do tego przepisu.

Google znów przed sądowniczym pręgierzem

Jak podaje webhosting.pl plus cała masa innych mediów, YouTube i Google znów ma kłopoty prawne, tym razem ze strony koncernu Berlusconiego. Pozew – bagatela – na 500 milionów euro.

Cały spór zapewne skupi się na wielokrotnie odgrzewanej kwestii, w jakim zakresie provider typu YouTube odpowiada za przechowywane treści. Co do zasady nie odpowiada. Ale przepisy są elastyczne, a wyroki zaczynają iść w stronę przeciwną do interesów providerów.

Oczywiście, formalnie, na YouTube dochodzi do masowego łamania praw autorskich. Nie tylko tam, większość serwisów związanych z web 2.0 ma ten problem. Pytanie tylko, czy powinniśmy miotać się w obecnym systemie prawa autorskiego, czy zmienić podstawowe zasady ochrony. Zamiary ustawodawcze kierują się raczej ku „przykręceniu śruby” (vide szalony zupełnie pomysł odcinania Internetu) co IMHO oznacza walkę starymi metodami z nową rzeczywistością. Walkę w dłuższej perspektywie przegraną, ale ofiar będzie wiele.

Rynek outsourcingu systemów IT w sektorze instytucji publicznych i administracji.

Niniejszy artykuł jest skrótem wystąpienia dr Wojciecha Kalińskiego na X Forum Informatyki w Administracji i w Instytucjach Publicznych.

Kiedy outsourcing się sprawdza?

Korzystanie z outsourcingu ma sens wyłącznie w wypadku, kiedy podmiot zainteresowany taką usługą ma dokładną strategię co i w jaki sposób outsourcować. Podstawowym błędem popełnianym przez beneficjentów tego typu usług, jest sięganie do outsourcingu bez dokładnego przygotowania się do takiej operacji. Konsekwencją są nieudane przedsięwzięcia outsourcingowe, które kończą się, przy odrobinie szczęścia, na etapie negocjowania umowy lub etapie wstępnym, w trakcie prowadzenia audytu. Gorzej, jeśli przedsięwzięcie jest kontynuowane i umacnia przekonanie podmiotu korzystającego o nieprzydatności takiej usługi w jego obecnej i przyszłej działalności.

Czytaj dalej

Odcinanie niepokornym Internetu, tym razem w Polsce

W dzisiejszym dniu żadnej informacji nie można być pewnym, ale Computerworld podaje coś takiego … „piraci już wkrótce offline„. Idea prosta i na świecie przebrzękiwana – jak ktoś jest „zły”, odetnijmy mu Internet. A ten zły to pirat, jak chce artykuł – ten, kto „udostępni lub pobierze z Internetu materiał objęty ochroną prawno autorską”. Prima aprilis czy nie, warto do znudzenia powtarzać POBIERANIE Z INTERNETU MATERIAŁÓW OBJĘTYCH OCHRONĄ PRAWNOAUTORSKĄ JEST DOZWOLONE. Nawet w tej chwili Państwo to robicie, czytając tę notkę. Poza tym nie jest chyba właściwe, aby dostawca internetu przesądzał czy coś objęte prawem autorskim i jaki jest zakres dozwolonego użytku?

W każdym razie piszę się na taki proces, jak komuś odetną, proszę o mail :)

Kolejny pomysł na mp3 … teraz dla studentów. W USA.

Computerworld donosi o idei, aby amerykańskim studentom pokrywać z czesnych za szkoły legalizację dostęp do plików w sieci. Pomysł ten, jeśli nawet prawdziwy, to popularna ostatnio gonitwa za Świętym Graalem – jak obłożyć ludzkość podatkiem za „muzykę w sieci” (pisaliśmy o tym min. tutaj).

W mojej opinii, przynajmniej w Polsce, samo ściąganie mp3 jest legalne (artykuł szerszy w tymże wpisie i w kolejnych notkach) – problem, jak to zrobić, by jednocześnie nie rozpowszechniać utworu (przekleństwo peer-to-peer). Tak czy inaczej wizja nowej, przymusowej (bo jakże inaczej) opłaty na rzecz nie-wiadomo-kogo za prawo korzystania z sieci mnie przeraża. A widząc co się wyrabia (nieustająco zdumiewający mnie art. 70 prawa autorskiego – vide komentarz) wszystkiego można się spodziewać.

Ot, taki początek tygodnia ….A naprawdę zabawnie ma być przecież jutro …(mm)

Jedna uwaga do wpisu na blogu obok nas …

Na stronie Computerworld nasz blog sąsiaduje z kilkoma innymi, zacnymi. W jednym z ostatnich wpisów Pan Kuba Tatarkiewicz zastanawia się nad sensem nowelizacji art. 23 prawa autorskiego i umieszczeniu w dozwolonym użytku osobistym określenia o „pojedynczych egzemplarzach”. Przepis brzmi tak:

Art. 23.
1. Bez zezwolenia twórcy wolno nieodpłatnie korzystać z już rozpowszechnionego utworu w zakresie własnego użytku osobistego. (… cut …)
2. Zakres własnego użytku osobistego obejmuje korzystanie z pojedynczych egzemplarzy utworów przez krąg osób pozostających w związku osobistym, w szczególności pokrewieństwa, powinowactwa lub stosunku towarzyskiego.

No więc, ja też do końca nie rozumiem to sformułowanie. Wniosek, że pojedyncze egzemplarze oznaczają fizyczne egzemplarze jest językowo rozsądny, ale np. w art. 75 ust. 2 pkt. 2 prawa autorskiego mamy coś takiego „obserwowanie, badanie i testowanie funkcjonowania programu komputerowego w celu poznania jego idei i zasad przez osobę posiadającą prawo korzystania z egzemplarza programu komputerowego …”, a nie chodzi tu chyba o fizyczny egzemplarz. Podobnie w art. 75 ust. 2 pkt. 3.

Ale nawet przyjmując tezę, że możemy udostępnić „związkowi osobistemu” tylko fizyczne egzemplarze (flash z mp3?), nie zmienia to faktu, ze w zakresie ust.1, czyli korzystania na własny użytek, takiego ograniczenia nie ma. Oznacza to, że rację mieli ci, co pisali, iż „legalnie można sobie oglądać cokolwiek jest na sieci”. Pan Kuba ma rację, że w pewnych sytuacjach jest to korzystanie z owoców przestępstwa, ale przeciwny system prawny byłby jakimś szaleństwem (jak niby mam weryfikować legalność utworu?).