Fajna bajka w computerworld. Można się pośmiać, że oczywistości, ale co tam - i tak nic się nie zmienia. Ostatnio mam sporo przykładów z mniej lub bardziej udanych wdrożeń i tak na gorąco nawiązując do bajki, wydaje mi się, że przyczyn porażek (częstokroć nazywanych sukcesami, bo system rusza, choć po czasie i za dwa razy więcej, ale rusza) jest kilka: Czytaj dalej…
Archiwum dla kategorii: Notka
W odpowiedzi na artykuł Pana Krzysztofa Siewicza, ukazała się w Rzeczpospolitej wypowiedź Pana Michała Błeszyńskiego “czy rzeczywiście organizacje zbiorowego zarządzania są przedsiębiorcami“? Problem ciekawy, acz polemika wydaje mi się całkowicie nietrafiona.
Generalne tezy autora polemiki są trzy - ozz-y są stowarzyszeniami, muszą mieć zezwolenie ministra, mają szczególna pozycję. To wszystko prawda, tylko co z tego? Czytaj dalej…
Dzisiaj mamy pierwsze urodziny :) Bardzo dziękujemy wszystkim autorom i odwiedzającym - miesięcznie mamy ponad pięć tysięcy odwiedzin, z czego jesteśmy dumni i co nas motywuje do zmian. Które, lada chwila, nastąpią.
Gorące słowa podziękowania dla wszystkich linkujących. Bardzo nam to pomaga.
Zanim zmiany nadejdą, przygotowaliśmy prezent - odświeżone, uzupełnione wersje naszych najpopularniejszych artykułów. Od dziś, co piątek, nasze TOP FIVE …
Jak donosi computerworld, serwis naszaklasa.pl wycenia swoje szkody związane z atakiem hakerów na 60 milionów złotych. Oczywiście w wielu serwisach podważono (czy też wyśmiano) te wyliczenia. Sprawa, z prawneog punktu widzenia, jest jeszcze ciekawsza. Czytaj dalej…
Gra “Spore” jest reklamowana prawie wszędzie, od miesięcy jest typowana na megahit. Jak się okazuje, stosowane w niej zabezpieczenia (można ją tylko trzy razy zainstalować) spowodowały furię (istotne niezadowolenie) co niektórych - pisze o tym m.in. gamecorner w swoim artykule.
O prawie autorskim i granicach jego ochrony pisaliśmy wielokrotnie, ostatnio w artykule Pliki z Internetu - czy jesteśmy piratami, czy też nie? Case Spore jest wręcz modelowy - można się zastanawiać biznesowo, jaki sens ma DRM (bajki o utraconych milionach są w dużej mierze wyssane z palca, bardzo ciekawie na ten temat Rob Fahey z gamesindustry.biz), ale można też prawnie. Czytaj dalej…
Dzisiejsza Gazeta Prawna zamieściła informację o pracach Komisji Europejskiej zmierzających do wydłużenia okresu ochrony praw autorskich do nagrań dźwiękowych z 50 (według obecnej dyrektywy, w Polsce mamy 70 letni okres ochrony) do 95 lat. Jest to jeden z mega-tematów prawa autorskiego, wart dłuższego artykułu. Teraz, na szybko i ad vocem: to zły pomysł. Bardzo zły. Najważniejszy z argumentów to … Czytaj dalej…
Na prośbę kilku osób, tekst licencji gpl 3 zamieściliśmy na osobnej stronie. Mamy zamiar w trochę dalszej perspektywie umieścić tam kilka komentarzy do tej licencji. Oczywiście, jakby ktoś chciał coś opublikować na ten temat, zapraszamy.
Na blogu appleblog.pl pojawiła się notatka o wadach notebooków macpro spowodowanych wadą chipu produkowanego przez nvidię. Problem - totalny pad ekranu - co ciekawe, ujawnia się po roku od zakupu, czyli po upływie gwarancji. Czy jesteśmy bezradni?
Jako konsumenci na szczęście nie, o ile towar nabyliśmy w Polsce (lub Unii, jest podobnie). Mamy taką ustawę, jeszcze z 2002 roku, o szczególnych warunkach sprzedaży konsumenckiej oraz o zmianie Kodeksu cywilnego. Wprowadza ona instytucję “zgodności towaru z umową”, a “towar konsumpcyjny jest zgodny z umową, jeżeli nadaje się do celu, do jakiego tego rodzaju towar jest zwykle używany, oraz gdy jego właściwości odpowiadają właściwościom cechującym towar tego rodzaju”. Ekran w notebookach się przydaje, więc trzeba założyć, że działający chip graficzny to owa “właściwość, odpowiadająca właściowości cechującej towar tego rodzaju”.
Zanim wymienimy notebook, przed nami jeszcze kilka przeszkód - pierwsza, to czas obowiązywania owej swoistej gwarancji ustawowej - są to dwa lata od wydania towaru (art. 10 ust. 1). A więc lepiej niż w przypadku zwykłej gwarancji Apple. Druga - czas na zgłoszenie wady: dwa miesiące od jej wystąpienia (art. 9 ust. 1). Trzecia - to obowiązek wykazania, że wada tkwiła w rzeczy w chwili sprzedaży (art. 4 ust. 1) - przez pół roku mamy takie domniemanie, po tym okresie to my musimy to udowodnić. W omawianym przypadku nie powinno to być trudne, awaria ma charakter masowy, jeśli wierzyć wpisom.
Roszczenia tylko do sprzedawcy, a więc nie Apple’a bezpośrednio. Można żądać “doprowadzenia do stanu zgodnego z umową przez nieodpłatną naprawę albo wymianę na nowy”. Sprzedawca ma 14 dni na ustosunkowanie się do roszczenia - jak się zagapi, uznaje się, że roszczenia uznał. Jak naprawa jest niemożliwa, lub nie zostanie wykonana “w odpowiednim czasie”, można żądać obniżenia ceny lub jej zwrotu - w naszym przypadku raczej zwrotu, trudno to uznać za wadę nieistotną.
I tyle, nadzieja więc jest. Z przedsiębiorcami gorzej. Więcej na ten temat np. w tym artykule (jak pozwać św. Mikołaja).
