Spore, zabezpieczenia, prawa konsumenta i prawa autorskie …

Gra „Spore” jest reklamowana prawie wszędzie, od miesięcy jest typowana na megahit. Jak się okazuje, stosowane w niej zabezpieczenia (można ją tylko trzy razy zainstalować) spowodowały furię (istotne niezadowolenie) co niektórych – pisze o tym m.in. gamecorner w swoim artykule.

O prawie autorskim i granicach jego ochrony pisaliśmy wielokrotnie, ostatnio w artykule Pliki z Internetu – czy jesteśmy piratami, czy też nie? Case Spore jest wręcz modelowy – można się zastanawiać biznesowo, jaki sens ma DRM (bajki o utraconych milionach są w dużej mierze wyssane z palca, bardzo ciekawie na ten temat Rob Fahey z gamesindustry.biz), ale można też prawnie.

W przypadku gry komputerowej, po drugiej stronie stoi konsument, z całą kodeksową, pozakodeksową i europejską ochroną. Na ile ma obowiązek czytać on dokładnie komunikat malutką czcionką o warunkach rejestracji? Czy nie wkraczamy tutaj na grunt niezgodności towaru z umową i ustawy „konsumenckiej” (krótki jest opis w artykule o pozywaniu św. Mikołaja), a jeśli nawet nie (dotyczy ona rzeczy ruchomych, pytanie czym jest gra na dvd), to co ze zgodnymi oświadczeniami woli? Czy dowiadując się o takim ograniczeniu, konsument ma prawo zwrócić grę?

Procesów za wiele pewnie nie będzie, choć gdyby był choć jeden, mógłby posunąć praktykę orzecznictwa o krok naprzód. Użytkownicy póki co korzystają ze zwykłych mechanizmów obronnych, i krytykują i firmę i produkt.

Dla mnie cała ta sprawa jest kolejnym przykładem, że ochrona własności intelektualnej „nie wyrabia”. Bez wątpienia nielegalne rozpowszechnianie gier jest problemem i zjawiskiem nagannym, producenci wywalczyli sobie w miarę silne mechanizmy chroniące DRM, ale ich użycie w praktyce obraca się przeciw nim. Dalszy nacisk na „ochronę” własności intelektualnej niewiele da – musimy znaleźć inny pomysł. I to jest Graalprawa autorskiego początku XXI wieku.

 

 

Jedna myśl nt. „Spore, zabezpieczenia, prawa konsumenta i prawa autorskie …

  1. Anonim

    Jestem uczciwym graczem i kupuję oryginały ponieważ kradzież to kradzież a ja nie chce nikogo okradać nie chce aby tez mnie okradano – dowiadując się o takich praktykach ograniczających prawo konsumenta do pełnego korzystania z produktu to „okradanie konsumenta”. Osobiście staram się zwracać uwagę na takie „cudowne” zabezpieczenia i taką grę ominę szerokim łukiem oraz odradzę ja innym. Firma stosująca takie praktyki prędzej czy pożnie padnie na pysk i już nie wstania. Życzę tego wszystkim stosującym takie praktyki – jak zwykle uczciwy znaczy frajer i to uczciwy cierpi najbardziej !!!!!!!!!!!!!!!!!!

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>