Jak obiecałem w poprzednim wpisie, kilka najbliższych wątków zamierzam poświęcić zagadnieniom projektowanej nowelizacji prawa zamówień publicznych. Na pierwszy ogień postanowiłem wybrać jeden z moich ulubionych pomysłów, a mianowicie wykreślenie przepisów pozwalających Krajowej Izbie Odwoławczej na unieważnienie postępowania o udzielenie zamówienia publicznego oraz regulacji nakazującej tejże Izbie branie pod uwagę z urzędu przesłanek unieważnienia postępowania.
Pomysł tak nowatorski, jak i kontrowersyjny. Założenie nowelizacji zmierza bowiem do tego, by KIO mogło jedynie (uwzględniając odwołanie rzecz jasna) nakazać wykonanie lub powtórzenie czynności zamawiającego lub nakazać unieważnienie czynności zamawiającego. Niestety, grozi to powstaniem sytuacji, w której członkowie KIO będą dostrzegali poważne uchybienie w prowadzonym postępowaniu i nie będą wstanie nic z tym fantem zrobić. Przykładowo, w toku rozpatrywania odwołania wyjdzie na jaw, że przedmiot zamówienia został opisany w sposób, który w sposób jednoznaczny i oczywisty uprzywilejowuje danego wykonawcę, dyskryminując wszystkich pozostałych. W obecnym stanie prawnym KIO mogło z tego powodu unieważnić postępowanie nawet, gdy sprawa była już na etapie wyboru oferty. Jeśli proponowane w nowelizacji rozwiązanie przejdzie, takiej możliwości nie będzie. Powstanie w ten sposób kwadratura koła. KIO nie ma możliwości unieważnić postępowania, wykonawca również nie może się tego domagać i to z dwóch powodów: po pierwsze, bo KIO nie będzie miało takiej kompetencji, a po drugie że nie ma interesu prawnego w żądaniu unieważnienia (polecam tu „stary” wyrok Sądu Najwyższego, wydany jeszcze w okresie obowiązywania poprzedniej ustawy). No chyba, że praktyka pójdzie w kierunku nakazywania przez KIO zamawiającym unieważnienia postępowania, aczkolwiek to byłoby z kolei sprzeczne z innym wyrokiem Sądu Najwyższego, w którym Sąd stwierdził, że (wtedy jeszcze) Zespoły Arbitrów nie mogą nakazywać unieważnienia postępowania lecz powinny same to zrobić.
Tak czy inaczej, nie wyobrażam sobie, by prawo zamówień publicznych pozostało bez mechanizmu kontroli unieważnienia postępowania. Wszak do unieważnienia dochodzi w sytuacjach istotnego naruszenia przez zamawiającego prawa zamówień publicznych. Naruszenia, które nie można lub nie wolno naprawić. Oczywiście, zgadzam się z nowym Prezesem UZP, że trzeba ograniczać pieniactwo, które hamuje przetargi. Ale wydaje mi się, że nie tędy droga. Skutkiem takiego rozwiązania może być sytuacja, w której wybór wykonawców dokonywany będzie w oparciu o procedury, w toku których łamano przepisy, że aż trzeszczało. Tylko w takim wypadku, po co nam system zamówień publicznych?
0 Odpowiedzi do “Meandry nowelizacji PZP”