Czy gra komputerowa to program komputerowy?

Kolejne, po opisywanym przez nas orzeczeniu w sprawie Google (i licznych orzeczeniach idących w tym samym kierunku), zagadnienie prawno - informatyczne ujrzało światło dzienne we Francji. Tym razem, w orzeczeniu sądu apelacyjnego w Paryżu (Cour d’appel de Paris) z 20 września 2007r., poruszone zostało zagadnienie charakteru prawnego gier wideo. Dziś piszemy o typie utworu - a więc czy gra (przy czym, z uwagi na zbieżność, dyskusja toczy się nad szerszą kategorią gier komputerowych, konsolowych i innych) to tylko software czy też może coś więcej. W następnym odcinku napiszemy o potencjalnych problemach, jakie mogą się pojawić na gruncie prawa polskiego w przypadku pójścia przez polskie sądy ścieżką wyznaczoną przez sąd francuski.


Gra komputerowa - software czy nie-software?

Sprawa nie jest prosta. Gra komputerowa to przecież nie tylko oprogramowanie pozwalające na „interakcję gracza ze sprzętem”. To często bardzo skomplikowana fabuła, ścieżka dźwiękowa, filmy odtwarzane między poszczególnymi scenami. Czy zatem mamy tu do czynienia wyłącznie z programem komputerowym, czy tez jest to jakaś forma pośrednia między programem komputerowym a utworem audiowizualnym?

Z jednej strony gra to silnik, czyli software. Z drugiej strony - to także karoseria - czyli obudowujące software filmy, muzyka, etc. Gdy brak silnika, choćby najpiękniejsza była karoseria, nasza gra „nie pojedzie”. Nie pojedzie, bo nie będzie miało co pojechać - co najwyżej będziemy mogli odtworzyć sobie ścieżkę dźwiękową czy też wyświetlić obrazy lub filmy. Z silnikiem bez karoserii - choćby najwymyślniejsze były pomysły programistów - gra będzie prawdopodobnie niezjadliwa dla większości użytkowników - a tym samym zatraci całkowicie cel swojego istnienia. Bo tak jak możemy sobie wyobrazić pracę w najprostszym edytorze tekstu bez specjalnych efektów graficznych, wizualnych itp., to najnowsza wersja Heroes of Might Magic w postaci kilkunastu pikseli wyświetlanych na ekranie nie bardzo ma sens (choć. tutaj część pamiętających tekstowy hitchhiker’s giude to the galaxy się oburzy :)

Jak to bywało w czasach Atari… (i trochę później)

W polskiej literaturze nie spotkaliśmy się z wypowiedziami na temat charakteru prawnego gier. Bardzo często kwalifikuje się je do kategorii zbiorczej programów komputerowych (pytanie, czy świadomie, czy też może raczej odsuwając od siebie temat lub nie dostrzegając różnic). Bardzo podobnie do polskiego orzecznictwa zachowywały się sądy francuskie. Pomijając pierwsze próby zmierzenia się z nową techniczną rzeczywistością i orzeczenia dotyczące Atari (aż się łezka w oku kręci :)) odmawiające ochrony programom komputerowym jako pozbawionych cechy oryginalności, sądy francuskie dość twardo stały na stanowisku, iż gry komputerowe swoją naturą najbardziej przypominają program komputerowe. Podkreślano przy tym, iż elementem decydującym o takiej właśnie kwalifikacji jest nieodłączny charakter części programistycznej. Skoro nawet w teorii gra nie będzie grą bez oprogramowania, to właśnie ten element przesądza o charakterze prawnym gry. Problem bardzo dużej ilości elementów nie przypominających software’u był dostrzegany, ale w orzecznictwie raczej ignorowany.

Co powiedział sąd w Paryżu?

Aż przyszedł sądny dzień 20 września 2007r. Przechodząc do sedna, była sobie firma CRYO, producent gier wideo, zajmujący się produkcją, edycją oraz sprzedażą gier. Jako producent, w tym celu podpisywała umowy z twórcami utworów muzycznych, w których twórcy wyrażali zgodę na włączenie ich utworów do gry (za odpowiednim wynagrodzeniem, rzecz jasna).

Z drugiej strony, nasz producent nie zawarł umowy z właściwą organizacją zbiorowego zarządzania prawami autorskimi - spółką SESAM (czyli francuskim odpowiednikiem polskiego ZAIKSu) w zakresie wykorzystania utworów twórców zrzeszonych w SESAM w grach komputerowych. Nie zawarł, gdyż w jego opinii gra komputerowa (co potwierdzało ówczesne orzecznictwo) to program komputerowy, a tym samym SESAM nic do tego. Jedyną sytuacją, w której musiałby zawrzeć taką umowę, byłoby włączanie utworów muzycznych do większych utworów audiowizualnych. W skrócie - w prawie francuskim, nawet zawarcie przez producenta utworu audiowizualnego umowy z twórcą, którego utwór został do utworu audiowizualnego włączony, nie wyłącza prawa organizacji zbiorowego zarządzania do dochodzenia opłat za korzystanie z utworów należących do twórców w takiej organizacji zrzeszonych. SESAM zawarcie takiej umowy proponował, ale producent odmówił (opłaty!!!). Nietrudno się domyśleć, że sprawa trafiła do sądu.

Jak się jednak okazało z perspektywy czasu, niezawarcie umowy było błędem, bo w orzecznictwie nastąpiła dość znacząca zmiana. 20 września 2007r. paryski sąd apelacyjny (Cour d’appel de Paris; orzeczenie można znaleźć np. tutaj http://www.droit-technologie.org/actuality-1103/la-cour-d-appel-de-paris-prend-position-concernant-la-qualification-ju.html) wskazał, iż gry wideo, „będąc utworami multimedialnymi, nie mogą zostać sprowadzone jedynie do programu komputerowego pozwalającego na ich wykonanie“. Sąd wskazał na fakt, iż „gra wideo, pomimo iż zawiera tego rodzaju narzędzie [„program komputerowy” - przyp. tłum.], jest jednak utworem złożonym, zawierającym obok niego również fabułę, obrazu dźwięki, utwory muzyczne etc…“.

Dla oceny charakteru prawnego Sąd powołał się również na definicję gry wideo zawartą w ustawie z 5 marca 2007r. o unowocześnianiu rozpowszechniania utworów audiowizualnych oraz o telewizji przyszłości (która w poniższej sprawie nie miała zastosowania). Na potrzeby tejże ustawy gra wideo definiowana jest jako „każdy program komputerowy o charakterze rozrywkowym udostępniony publicznie na fizycznym nośniku lub też udostępniony online łączący utwory o charakterze artystycznym oraz technologicznym, oferujący jednemu lub większej ilości użytkowników serię zachowań interaktywnych wpisujących się w ścieżkę scena ryzowaną lub sytuacje symulowane i oparte na fabule pod postacią animowanych obrazów, udźwiękowionych lub nie”.

Podsumowując, ze względu na swoją specyfikę i złożony charakter, a także wielość elementów nieodpowiadających naturze programów komputerowych, w odniesieniu do gier komputerowych stosować należy nie tylko przepisy dotyczące programów komputerowych, ale również przepisy o utworach audiowizualnych.

Dlaczego interesujemy się wyrokiem wydanym na gruncie prawa francuskiego?

Pierwsza odpowiedź - prawo francuskie to nie prawo polskie - więc wyrok francuski nie bardzo nas interesuje. Nic bardziej mylnego. W dobie tak daleko posuniętej harmonizacji prawa państw UE znaczenie opisywanego wyroku (podobnie jak i rozwój poglądów w orzecznictwie) jest tym większe, iż francuskie prawo autorskie jest bardzo podobne do prawa polskiego. Nie tylko posługuje się bardzo podobnymi konstrukcjami prawnymi, ale i bardzo wiele przepisów brzmi dokładnie tak samo jak polskie lub bardzo podobnie do polskich. Dodatkowo, często podobne konstrukcje wymuszone są przez przepisy europejskie. W konsekwencji, wobec braku ustalonych poglądów w polskiej literaturze i orzecznictwie co do charakteru prawnego gier komputerowych, bardzo prawdopodobne jest korzystanie przez polskie sądy w przypadku wykrycia powyższej luki prawnej z dorobku prawnego innych krajów europejskich i podobne rozstrzyganie podobnych spraw. Nie jest to przesądzone, niemniej bardzo prawdopodobne.

Na dziś to tyle - jutro napiszemy o problemach, jakie mogą się pojawiać w przypadku zaakceptowania powyższej interpretacji.

2 Odpowiedzi do “Czy gra komputerowa to program komputerowy?”


  1. 1 jazz

    Jak zostało to powiedziane, gra to program wykorzystujący inne utwory audiowizualne, prezentujący te utwory w określonej sekwencji i w oparciu o interakcję z użytkownikiem. Na czym polega Twoja trudność z jej zdefiniowaniem? :)

  1. 1 Czy gra komputerowa to program komputerowy (część druga) ? | itlaw.pl - prawo it dla it

Pozostaw odpowiedź