Jak to zwykle w prawie bywa, rzadko coś jest oczywiste. Nie inaczej rzecz się ma z „oczywistą omyłką”, którą wykonawca ubiegający się o udzielenie zamówienia publicznego popełnia - lub sądzi, że popełnia - w składanej w przetargu ofercie.Prawo zamówień publicznych nie definiuje pojęcia oczywistej omyłki, podobnie jak prawo cywilne. Trudno zresztą pomstować w tym zakresie na nieścisłość przepisów - różnorodność sytuacji, w których może dojść do omyłek, jest tak wielka, że próba skonstruowania definicji obejmującej swoim zakresem tę różnorodność skończyłaby się zapewne mniejszą lub większą porażką. W postępowaniach przetargowych sprawa jest o tyle istotna, że generalnie każdy, nawet drobny, błąd w ofercie stanowi niezgodność tejże oferty z wymaganiami zamawiającego i skutkuje jej odrzuceniem z postępowania.
W dużych przetargach oferty liczą nierzadko po kilkaset lub więcej stron, wykresów, specyfikacji technicznych, rysunków i projektów. Nad taką ofertą pracuje miesiącami rzesza specjalistów, konsultantów i prawników. Pracuje aż do wyznaczonego terminu składania ofert, bo jednym z większych czynników sukcesu w przetargu jest czujne śledzenie poczynań zamawiającego. Ten bowiem może na kilka dni przed terminem składania ofert niefrasobliwie zgodzić się na kreatywną sugestię któregoś z wykonawców i zmienić swoje wymagania co do oczekiwanej oferty. Tak więc wykonawcy muszą pozostawać w stałej gotowości do błyskawicznej zmiany oferty zgodnie z udzielonymi w ostatniej chwili wskazówkami zamawiającego. Życie wykonawców przed terminem składania ofert nie jest więc proste, trudno się zatem dziwić drobnym błędom. W celu zapobieżenia masowym unieważnieniom przetargów z powodu odrzucenia wszystkich ofert wprowadzono do prawa zamówień publicznych mechanizm poprawiania przez zamawiającego oczywistych omyłek pisarskich i rachunkowych.
Zgodnie z art. 87 ust. 2 pzp, zamawiający ma obowiązek poprawić w tekście oferty oczywiste omyłki pisarskie i omyłki rachunkowe w obliczeniu ceny. I tu dla nieszczęsnego wykonawcy zaczyna się batalia o przetrwanie. Jeśli zamawiający uzna popełniony w ofercie błąd za oczywistą omyłkę, poprawia ją i oferta wykonawcy jest traktowana tak, jakby omyłki nie było. Jeśli jednak zamawiający uzna, że błąd omyłką nie jest, ma obowiązek ofertę odrzucić i wykonawca traci szansę na wygranie przetargu. Decyzja zamawiającego jest równie istotna dla pozostałych wykonawców, bo może wyeliminować tego, który wygrał przetarg. W rezultacie pomiędzy zamawiającym a wykonawcami toczą się zacięte boje o uznanie lub nieuznanie błędów w ofertach za oczywiste omyłki.
Orzecznictwo z zakresu zamówień publicznych może się poszczycić sporym dorobkiem w zakresie interpretacji oczywistości omyłki. Zazwyczaj jednak decyzje składów orzekających odnoszą się wyłącznie do rozstrzygnięcia konkretnej sprawy i nie dają uniwersalnych wskazówek, co omyłką bywa, a co nie. Tym niemniej pewne zasady obowiązują, a ich znajomość może pomóc zaoszczędzić uczestnikom postępowania kilku (a przy dużych przetargach kilkudziesięciu) tysięcy złotych straconych w toku postępowania przed Krajową Izbą Odwoławczą.
Pierwszą z zasad jest, aby omyłka była widoczna, czyli łatwa do stwierdzenia. W szczególności łatwość tę powinien mieć zamawiający, bo to właśnie on jest zobowiązany do poprawienia omyłki na prawidłową treść. Nie będzie z tym problemu w przypadku, gdy omyłka dotyczy powszechnie znanych sformułowań. Co do prawidłowego brzmienia słowa: „komputer” zamiast: „pomputer” przeciętny zjadacz chleba nie będzie miał wątpliwości. Zamawiający będzie mógł zatem z czystym sumieniem uznać, że wykonawca oferuje dostawę komputerów, a nie bliżej nieznanych pomputerów. Inaczej rzecz się ma w przypadku bardziej skomplikowanych błędów, jak wpisanie niewłaściwej jednostki miary, błędnej kwoty, czy też pominięcie jakiegoś elementu przedmiotu zamówienia. Taki błąd może na zawsze pozostać błędem (czyli niezgodnością oferty z SIWZ) i nie przeistoczy się w oczywistą omyłkę. W praktyce wykonawcy często odwołują się od odrzucenia ich oferty uzasadniając na przykład, że proponowanie zamawianego sprzętu o podanych parametrach byłoby absurdalnie niedorzeczne, błędnie podana cena nie jest rażąco niska, bo ktoś zapomniał dopisać jednego zera, albo że złośliwy program komputerowy zmienił opis pozycji kosztorysu.
Jednak w świetle prawa zamówień publicznych łatwość stwierdzenia, że coś w ofercie „nie gra” nie jest wystarczająca do uznania tego czegoś za oczywistą omyłkę i nie gwarantuje wykonawcy sukcesu, jeśli zażąda jej poprawienia przez zamawiającego. Zamawiający czasem nawet i chciałby poprawić jakiś ewidentny absurd w ofercie, ale bywa, że nie wie, na co niby miałby go poprawić. Oczywistość omyłki polega bowiem głównie na tym, że wiadomo, co autor miał na myśli. Przy bardziej złożonych przetargach na wdrożenie systemów komputerowych, opracowanie koncepcji, czy dostawę wieloelementowych systemów telekomunikacyjnych używa się sformułowań specjalistycznych, zrozumiałych wyłącznie dla specjalistów z danej branży. Kilka lat temu Zespół Arbitrów zmierzył się z problemem oczywistości omyłki w przetargu na sprzedaż infokiosków multimedialnych oraz dostawę oprogramowania dla tychże infokiosków. W SIWZ określono minimalną konfigurację dla płyty głównej komputera PC - chipset klasy Intel 845GE lub 865G. Jeden z wykonawców z sobie wiadomych względów zaproponował chipset 865GV. Problem w tym, że chipset o symbolu 865GV również występuje i - jak ustalił Zespół Arbitrów - od chipsetu 865G różni się tym, że ten pierwszy wspiera wolny port AGP, a ten drugi nie. Zamawiającemu zaś zależało na tym, żeby jednak wspierał. Zespół Arbitrów nie dał wiary ciekawym skądinąd wyjaśnieniom wykonawcy, że literka „V” jest blisko literki „G” na klawiaturze (i komuś się „wstukało” GV zamiast G). Skoro istnieje coś takiego jak chipset 865GV, to nie można uznać, że wykonawcy chodziło o chipset 865G. W ten sposób literka „V” pozbawiła wykonawcę możliwości dostawy infokiosków multimedialnych.
I tu dochodzimy do sedna trzeciej zasady, czyli zakazu zmieniania czegokolwiek w treści oferty. Otóż nawet jeśli błąd jest widoczny i wiadomo bez wątpienia, na co go poprawić, ale poprawienie omyłki spowodowałoby zmianę treści oferty, to takiej omyłki poprawić nie wolno. W dużym skrócie chodzi o to, że treść oferty to nie to samo co tekst. Tekst i owszem, zmieniać można, ale treści nie. W przypadku infokiosków - jeśli chipset 865GV byłby tylko wymysłem literatury fantastycznonaukowej, lecz nie byłby dostępny na rynku, skreślenie literki „V” byłoby całkowicie dopuszczalne. Jeśli natomiast oba chipsety z powodzeniem funkcjonują i można je zaoferować i zakupić, to poprawienie oferty oznaczałoby w rzeczywistości zamianę jednego chipsetu na drugi, czego zakazuje rzeczona trzecia zasada.
0 Odpowiedzi do “Refleksja nad oczywistością “oczywistej omyłki” w ofercie zamówieniowopublicznej”