Opublikowany w czwartek, 28 lutego 2008 .
Część pierwsza tekstu tutaj
Skutki wyroku …
Wczoraj pisaliśmy o francuskim orzeczeniu mówiącym o charakterze prawno autorskim gry wideo oraz dlaczego orzeczenie to jest istotne dla polskiego prawa IT. Dziś chcielibyśmy podzielić się przemyśleniami o potencjalnych problemach, jakie mogą rodzić się w związku z mieszaną kwalifikacją gry wideo na gruncie prawa polskiego.
Czytaj dalej…
Zabawny wpis Pana Chabika (za computerworld tutaj). Narzuciły mi się dwie refleksje. Pierwsza to podatki i jak “wiedziołem gdzie” zinterpretują urzędy skarbowe. Do dziś trudno jest wytłumaczyć, że cena licencji może być ukryta w cenie usługi lub vice versa - wszystko zależy od proporcji i głównego świadczenia. Bywa i tak, że trzeba rozdzielić. Druga refleksja to opowieść mego przyjaciela nt. wartości wiedzy. Opowieść z połowy lat dziewięćdziesiątych, kiedy dobrych samochodów było mało, a złodziei dużo …
Czytaj dalej…
Kolejne, po opisywanym przez nas orzeczeniu w sprawie Google (i licznych orzeczeniach idących w tym samym kierunku), zagadnienie prawno - informatyczne ujrzało światło dzienne we Francji. Tym razem, w orzeczeniu sądu apelacyjnego w Paryżu (Cour d’appel de Paris) z 20 września 2007r., poruszone zostało zagadnienie charakteru prawnego gier wideo. Dziś piszemy o typie utworu - a więc czy gra (przy czym, z uwagi na zbieżność, dyskusja toczy się nad szerszą kategorią gier komputerowych, konsolowych i innych) to tylko software czy też może coś więcej. W następnym odcinku napiszemy o potencjalnych problemach, jakie mogą się pojawić na gruncie prawa polskiego w przypadku pójścia przez polskie sądy ścieżką wyznaczoną przez sąd francuski.
Czytaj dalej…
Opublikowany w poniedziałek, 25 lutego 2008 .
Jesteśmy przytłoczeni ilością pracy i jednym, rozległym projektem “blogowym”, który za chwilę ujrzy światło dzienne. Więc przepraszamy za chwilowe milczenie.
Jak to zwykle w prawie bywa, rzadko coś jest oczywiste. Nie inaczej rzecz się ma z „oczywistą omyłką”, którą wykonawca ubiegający się o udzielenie zamówienia publicznego popełnia - lub sądzi, że popełnia - w składanej w przetargu ofercie.Prawo zamówień publicznych nie definiuje pojęcia oczywistej omyłki, podobnie jak prawo cywilne. Trudno zresztą pomstować w tym zakresie na nieścisłość przepisów - różnorodność sytuacji, w których może dojść do omyłek, jest tak wielka, że próba skonstruowania definicji obejmującej swoim zakresem tę różnorodność skończyłaby się zapewne mniejszą lub większą porażką. W postępowaniach przetargowych sprawa jest o tyle istotna, że generalnie każdy, nawet drobny, błąd w ofercie stanowi niezgodność tejże oferty z wymaganiami zamawiającego i skutkuje jej odrzuceniem z postępowania. Czytaj dalej…
Opublikowany w poniedziałek, 11 lutego 2008 .
W zeszłym tygodniu opisałem kilka mitów funkcjonujących w świecie umów wdrożeniowych. Myśl przewodnia jednej z moich wypowiedzi była w zarysie taka: nie da się napisać idealnej umowy wdrożeniowej. Być może da się napisać przyzwoitą umowę wdrożeniową, ale konieczna jest do tego ścisła współpraca prawnika z osobami merytorycznie odpowiedzialnymi za dany projekt.
Mit 5 „Kodeksowa gwarancja”
Zdarza się dość powszechnie, że klient oczekuje udzielenia „gwarancji na wdrożony system” albo „na wykonaną usługę”. Zastanówmy się więc, czym jest i czy w ogóle istnieje „gwarancja na system”.
Czytaj dalej…
Opublikowany w czwartek, 7 lutego 2008 .
Mit 4 …bo jak sobie kupuję samochód…
Jak wiadomo, zalecaną w podręcznikach i często stosowaną w negocjacjach metodą, jest porównanie. Chyba każdy negocjator pracujący dla branży IT usłyszał przynajmniej kilka razy tekst w rodzaju „a jak sobie Pan kupuje samochód, który ma jeździć i okazuje się, że jeździ, ale powyżej 80 km/h zaczyna strasznie się trząść, to czy to jest dobry samochód???” „czy jeżeli zlecam wykopanie rowu w tydzień, a trwa to miesiąc, bo ziemia jest twarda, to czyja jest wina …”
Czytaj dalej…