Problemy z Krajową Izbą Odwoławczą raz jeszcze.

Sygnalizowaliśmy na blogu problem z upływającą kadencja Zespołów Arbitrów rozpatrujących odwołania w przetargach publicznych. Jako żywo, temat powrócił na łamach dzisiejszej Rzeczpospolitej. W dodatku „Prawo co dnia” ukazała się bowiem informacja o precedensowym wyroku Zespołu Arbitrów sygn. UZP/ZO/0-1216/07, w którym Zespół uznał się za uprawniony do orzekania w sprawach dotyczących odwołań nie rozpoznanych do dnia 12 października 2007 r. Jak pamiętamy jest to data, od której obowiązują znowelizowane przepisy ustawy – Prawo zamówień publicznych dotyczące Krajowej Izby Odwoławczej. W analizowanym przypadku skład orzekający rozpatrywał pierwszą sprawę, jaka trafiła na wokandę w dniu 12 października i uznał na podstawie art. 6 ust. 1 ustawy nowelizującej prawo zamówień publicznych, że jest władny do rozpatrywania odwołań po 12 października 2007 r.

Nie będę szczegółowo analizował problemów prawnych pojawiających się na tle art. 6 ust. 1 ustawy nowelizującej. Kwestię tę poruszyłem w poprzedniej publikacji. Chciałem jednak zwrócić uwagę na inny paradoks, który pojawia się na tle przedmiotowego wyroku Zespołu Arbitrów. Otóż skład arbitrów orzekł, że jest uprawniony do orzekania. Dosyć ciekawa sytuacja, w której sąd (co prawda arbitrażowy, ale jednak sąd) sam o sobie rozstrzyga, czy ma kompetencje i właściwości sądu. Jak się to ma do zasady, że nikt nie może być sędzią we własnej sprawie? Odpowiedź pozostawiam czytelnikom.

Jest jeszcze jeden aspekt tej sytuacji. Przyjmijmy założenie, że Zespół Arbitrów uznałby, że nie jest władny do rozpoznania odwołania. Powstaje pytanie, w jaki sposób winien wyrazić swoje stanowisko? Przecież nie w wyroku, bo skoro nie jest zespołem arbitrów, to nie może wydawać ani wyroków ani postanowień. W takim przypadku sytuacja byłaby patowa. Prezes Urzędu powołał grupę osób jako arbitrów do rozpoznania odwołania. Te osoby uważają, że Zespołem Arbitrów nie są. Ich zdaniem nie mogą więc rozpoznać odwołania ani wydać jakiejkolwiek decyzji o tym, że nie są władni tego zrobić. Prowadzi to do wniosku, że Zespół Arbitrów nie jest władny do rozstrzygnięcia kwestii, czy może czy też nie może orzekać.

Efekt? Jak tylko ktoś zaskarży pierwszy wyrok arbitrów do Sądu Okręgowego dowiemy się, czy odwołania po 12 października zostały rozpoznane czy też nie. Gorzej, jeśli wyroki równych Sądów Okręgowych będą różne (co jest możliwe). I co też nam Prezes Urzędu Zamówień Publicznych uczynił?

3 Odpowiedzi do “Problemy z Krajową Izbą Odwoławczą raz jeszcze.”


  1. 1 Marzena

    To ja stanę w obronie UZP - to nie Prezes UZP jest winny temu, ze KIO jeszcze nie została powołana, ale obaj Premierzy: poprzedni powołał komisję kwalifikacyjną z miesięcznym opóźnieniem, obecny - nie powołuje KIO, mimo że postępowanie kwalifikacyjne zostało zakończone 13 listopada, a więc 2 tygodnie temu. Odpowiedź Centrum Informacyjnego Rządu z dn. 27.11.2007. na pytanie, czy i kiedy KIO zostanie powołana, brzmi ,,procedury formalne powołanie członków KIO zostały zakończone, obecnie czekają na podpis Premiera, nie jesteśmy jednak w stanie określić kiedy to nastąpi”…

  2. 2 Zespol

    Nie zmienia to jednak faktu, że opóźnienia w działalności Kancelarii Premiera można przewidzieć, a nawet gdyby powołanie komisji kwalifikacyjnej nie było opóźnione to i tak wyłonienie kandydatów na członków KIO trwało od 02 lipca 2007 r. (wydanie rozporządzenia) do 13 listopada 2007 r. Oznacza to okres czterech i pół miesiąca wyłaniania członków KIO, podczas gdy przepisy przejściowe, wprowadzające instytucję KIO przewidywały, że stosowne regulacje wejdą w życie po upływie 5 miesięcy obowiązywania ustawy. Tak czy inaczej nie sposób było zdążyć przed 12 października 2007 r. przy tak przedłużającej się procedurze. A za to Premierzy odpowiedzialności nie ponoszą.

  3. 3 Marzena

    Faktem jest, że założenia trybu wyboru członków KIO od początku były zbyt optymistyczne - do 14.08.2007. można było składać dokumenty w postępowaniu kwalifikacyjnym, dopiero po tej dacie można było powołać komisję kwalifikacyjną, a egzamin pisemny został wyznaczony na 8.09.2007. - nie przewidziano więc nie tylko tego, ze komisja może zostać powołana z opóźnieniem, ale nie wzięto również pod uwagę czasu, jaki komisja powinna poświęcić na zapoznanie się z dokumentami złożonymi przez kandydatów do KIO i ewentualne wezwanie do uzupełnienia braków. Obecnie optymizm UZP pozwala na nielosowanie arbitrów do rozpatrywania ,,starych” odwołań - w nadziei, jak się domyślam, iż Izba będzie powołana lada dzień. Jednak od dwóch tygodni - wszystko w rękach Premiera. I tak się zastanawiam: jeżeli Wykonawca uzna, że na skutek niepowołania KIO jego odwołanie nie zostało rozpatrzone w terminie w związku z czym poniósł szkodę - kogo będzie mógł pozwać? ;-)

Pozostaw odpowiedź