W przypadku częstym i wyraźnie obrazującym omawiane w poprzedniej części zagadnienie, podczas wdrożenia systemów do zarządzania przedsiębiorstwem (mySAP.com, Oracle Aplications, inne systemy ERP, systemy bankowe i dedykowane), istnieje konieczność dopasowania istniejącego programu komputerowego do potrzeb konkretnego użytkownika. Dopasowanie takie składa się z analizy sytuacji klienta, jego potrzeb, przełożenia tych potrzeb na język programu komputerowego i stworzenia odpowiednich skryptów, programów, wyboru parametrów konfiguracji itp.
Owe prace programistyczne (swoją drogą niekoniecznie mające charakter oddzielnego programu komputerowego sensu stricto) ukierunkowane są na ścisły biznesowo-techniczny cel: jak zapewnić w danym środowisku realizację założeń funkcjonalnych. Jak sprawić, aby faktura wprowadzona na stanowisku sprzedaży pojawiła się w określonym czasie przed oczyma dyrektora handlowego. Tego typu zadania w wielu przypadkach nie są twórcze w znaczeniu autorskim – w praktyce istnieje bardzo wąska grupa rozwiązań, które prowadzą w racjonalny sposób do celu. Wybór między nimi wynika z pewnych założeń organizacyjnych czy technicznych, ale nie z potrzeby wyrażenia własnego „ja” – każda firma wdrożeniowa postawiona przed tym samym problemem wykonałaby tę część prac programistycznych w bardzo zbliżony sposób, choć sama praca wymaga dużego nakładu intelektualnego. Opisywany fenomen pojawia się też w przypadku niektórych rozwiązań naukowych. Programy komputerowe ze swojej istoty w dużej mierze nie są i nigdy nie będą ukierunkowanie na twórczość – twórczość o „indywidualnym charakterze” może pojawić się „mimo woli”, ale może się zdarzyć, ze nie pojawi się w ogóle.
Jak wspomniałem, własność intelektualna jest chroniona na zasadzie „numerus clausus”, czyli jest chronione tylko to, co jest wyraźnie wymienione w ustawach – np. utwory, wynalazki, znaki towarowe, topografia układów scalonych itd. Jeśli jakiś przedmiot nie ma „swojej ustawy”, nie ma wyspecjalizowanej ochrony (tak np. było z bazami danych nie spełniającymi cech utworów , które ochrony doczekały się dopiero w 2001 roku). W konsekwencji opisane powyżej programy czy skrypty, parametryzacje, konfiguracje itp. będą poza ochroną do jakiej jesteśmy przyzwyczajeni. Klient nie ograniczony w prawie do modyfikacji czy rozpowszechniania naszych rozwiązań. Co gorsza, nasza konkurencja, będzie mogła z takich rozwiązań korzystać nie narażając się na zarzut naruszania praw autorskich. Podobnie nie będzie tych praw naruszał nasz były pracownik, który identyczną pracę wykona u swojego nowego pracodawcy, wykorzystując zdobytą wiedzę.
Czy powyższy scenariusz jest realny? Jak najbardziej. Słynna bitwa o patenty to m.in. przejaw powyższego problemu, niedopasowania prawa autorskiego do ochrony programów komputerowych i obaw producentów. Taka sytuacja wymusza na prawnikach niezwykłą uwagę przy konstruowaniu umów wdrożeniowych i licencyjnych (część zabezpieczeń można wprowadzić umową, choć jest to półśrodek), a na biznesie rozważenie innych niż prawo metod ochrony takiej własności intelektualnej (np. szyfrowanie rezultatów prac). A przy okazji to niezły przykład, jak trudno klasycznymi konstrukcjami prawnymi uregulować współczesny przemysł IT.
0 Odpowiedzi do “Czy program komputerowy jest utworem autorskim (part two) ?”